Podejrzenie uszkodzenia łękotki - to wstępna diagnoza urazu pomocnika Pogoni Szczecin Piotra Komana. Po meczu z GKS Tychy diagnozę taką postawił lekarz klubowy doktor Bartosz Paprota.
Przypomnijmy, że w 49 minucie sobotniego spotkania ligowego pomiędzy Pogonią Szczecin, a GKS Tychy Piotr Koman musiał na noszach opuścić boisko i prawdopodobnie przez najbliższe 4 tygodnie na nie nie powróci.
- We wtorek przeprowadzę zabieg artroskopii stawu kolanowego - powiedział lekarz
klubowy.
Operacja odbędzie się w Specjalistycznym Szpitalu w Szczecinie-Zdunowie. - Dopiero po zabiegu będziemy znali dokładny stan operowanego kolana - dodał na koniec doktor Bartosz Paprota.
Zawodnicy Dumy Pomorza złożyli podziękowania fanom za gorący doping.
"Od dawien dawna na stadionie imienia Floriana Krygiera w Szczecinie nie było tak niepowtarzalnej nie tylko dla nas meczowej atmosfery. Już od pierwszych minut spotkania z GKS Tychy jako piłkarze czuliśmy na sobie obecność 12 zawodnika, jakim niewątpliwie byli kibice Dumy Pomorza. Dziękujemy za znakomity doping i z tego miejsca już teraz prosimy o kolejny - tym razem w arcy ważnym meczu ligowym z Rakowem Częstochowa. Wierzymy, że w środę 22 kwietnia o godzinie 19.00 na stadionie imienia Floriana Krygiera w Szczecinie będzie Was 10 tysięcy. Pobijmy wspólnie dotychczasowy rekord ligi. Czekamy na Was!"
Debiutujący w roli szkoleniowca Pogoni '04 Szczecin Gerard Juszczak miał jasny cel. W Szczecinie Pogoń '04 miała pokonać Gaszyńskich Kraków, a on sam miał cieszyć się z udanego debiutu. Tak też się stało.
Mecz oglądało około 350 kibiców. Przed spotkaniem uroczyście pożegnano Kazimierza Bielę, dotychczasowego szkoleniowca. Wystąpiły także tancerki ze szczecińskiego klubu Coyote.
Pogoń bezbramkowo zremisowała z GKS Tychy i nie wykorzystała szansy na objęcie przodownictwa w tabeli. Wspaniały doping, efektowna oprawa, konkursy dla kibiców, najwyższa frekwencja w sezonie (ok. 7 tys.). I tylko na boisku rozczarowanie - 45 min bez celnego strzału, słaba gra pomocników, bezradni napastnicy. Pogoń nie znalazła sposobu na GKS Tychy (13. miejsce w tabeli).
- Zawodnicy znali wyniki innych spotkań i może to ich trochę zblokowało. O pierwszej połowie można zapomnieć! Druga lepsza, z naszą wyraźną przewagą, ale zabrakło skuteczności - stwierdził trener Piotr Mandrysz.
Przez San Marino szczeciński stadion stracił od razu aż dwa rekordy: nie jest już miejscem, gdzie reprezentacja Polski wygrała najwyżej i gdzie najszybciej strzeliła gola
W 23. sek. środowego meczu Polska-San Marino Rafał Boguski dostał idealne podanie od Jacka Krzynówka i strzelił najszybszego gola w historii polskiej reprezentacji. Tym samym już na początku "padł" pierwszy rekord ze Szczecina.
Ten młodszy, zaledwie czteroletni, 29 maja 2005 r., na stadionie przy Twardowskiego, gdzie Polacy grali sparing z Albanią. Zanim wszyscy kibice zdążyli usiąść na trybunach, było 1:0. Gola strzelił Maciej Żurawski. To była jedyna bramka w meczu.
W środę w Kielcach bramkarz San Marino raz za razem sięgał po piłkę do siatki. W 88. minucie Marek Saganowski zdobył 10. gola i Polska odniosła najwyższe w historii zwycięstwo. Poprzedni rekord, który padł w Szczecinie i przetrwał 46 lat, został wymazany. 4 września 1963 roku Polska pokonała na Pogoni Norwegię 9:0.
W najbliższą sobotę piłkarze Pogoni po raz trzeci tej wiosny zagrają o ligowe punkty na szczecińskim stadionie. Ich rywalem będzie drużyna GKS-u Tychy, która zajmuje 13. pozycję w tabeli.
Portowcy wystąpią w tym pojedynku w roli faworyta i kolejne zdobyte trzy punkty pozwolą im na utrzymanie pozycji wicelidera tabeli II ligi. W dwóch spotkaniach rozegranych tej wiosny przed własną publicznością piłkarze Pogoni dwukrotnie wychodzili zwycięsko z pojedynków z MKS-em Kluczbork i Czarnymi Żagań. Oba mecze obserwowało łącznie prawie 10 tysięcy kibiców.