Powoli szczecińska Pogoń kończy pierwsze zgrupowanie w Pogorzelicy. Ostatnim akcentem ośmiodniowego pobytu będzie środowy sparing z czwartoligowcem z Wielkopolski - Remesem Opalenica.
Portowcy mają już za sobą dwa towarzyskie mecze w okresie przygotowawczym. W minioną sobotę dobrze zaprezentowali się w spotkaniu z drugoligową Wisłą Płock (0-0), a tydzień wcześniej mieli okazję zmierzyć się z Zagłębiem Lubin (3-5).
- Tak mocnych przeciwników na początku przygotowań nie miała nawet pierwszoligowa Pogoń. W obu meczach pokazaliśmy, że stać na wiele więcej niż wygranie IV ligi - podkreślali zawodnicy.
Podobne opinie wygłaszali obserwatorzy spotkań, trenerzy drużyn przeciwnych i sztab szkoleniowy szczecińskiej ekipy.
- Mamy za sobą kilkanaście dni pracy nad siłą, wytrzymałością. Odczuwamy zmęczenie intensywnymi treningami, ale mimo to nasza gra nie wyglądała źle. Gdy złapiemy trochę świeżości, a podczas zajęć skoncentrujemy się na zgraniu poszczególnych formacji, taktyce - możemy być dobrej myśli przed wiosenną batalią o awans - przekonywał po meczu z Zagłębiem drugi trener Paweł Skrzypek...
W dniu 28. stycznia w szczecińskim Magistracie, odbyła się konferencja prasowa.
Udział w niej wzięli: Wiceprezydent Miasta Szczecin - Tomasz Jarmoliński, Dyrektor Wydziału ds. Sportu i Turystyki – Robert Szych, Prezes Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej – Jan Bednarek oraz przedstawiciele Pogoni Szczecin S.A. – Prezes Artur Kałużny i Wiceprezes – Dariusz Adamczuk.
W dniu 12. marca na stadionie Pogoni Szczecin, mecz towarzyski rozegra reprezentacja Polski. – brzmiał główny komunikat przekazany podczas konferencji. Nie jest jeszcze do końca ustalone z kim zmierzą się piłkarze Leo Bennhakkera. Trwają rozmowy z potencjalnymi rywalami – powiedział prezes ZZPN, Jan Bednarek. Jest to duży sukces Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej, Miasta, Pogoni Szczecin jak i Gazety Wyborczej - Mówił wiceprezydent, Tomasz Jarmoliński - Cieszę się, że Szczecin powoli powraca do wizerunku miasta kojarzonego ze sportem.
Mam nadzieję, że dzisiejsza konferencja zakończyła wszelkie nieuzasadnione dywagacje na temat, naszego braku starań o mecz Reprezentacji w Szczecinie. Jest to kolejny dowód na to, że Pogoń nie jest postrzegana w kraju jako klub czwartoligowy. 60 lat naszej tradycji jest najlepszą tego gwarancją - powiedział po konferencji Wiceprezes Pogoni Szczecin S.A, Dariusz Adamczuk.
Karnety na Pogoń? Sprawa wciąż jest nierozstrzygnięta
Do pierwszego meczu portowców pozostały niespełna dwa miesiące. Zgodnie z normalną procedurą - powinna już być prowadzona przedsprzedaż karnetów na wiosnę. Tyle że w przypadku Pogoni sprawa jest zagmatwana.
Wszystko za sprawą czwartoligowych przeciwników naszego zespołu. Jesienią podopieczni Marcina Kaczmarka tylko trzy razy zagrali na obcym boisku, pozostałe mecze odbyły się na Stadionie Floriana Krygiera przy Twardowskiego. Pięć wyjazdowych spotkań przeniesiono do Szczecina. Powód? Strach przed pseudokibicami portowców, którzy przy okazji wyjazdów potrafią narozrabiać. Tak było w Barlinku (1:1) i Ustroniu Morskim (0:0). Drugi aspekt to względy oszczędnościowe. Przed ugoszczeniem Pogoni ligowcy muszą zatrudniać dodatkową ochronę na swoich stadionach, a to już się wiąże z wydatkiem kilku lub kilkunastu tysięcy złotych.
Jak będzie wiosną? Wszystko wskazuje, że tak samo. Zespoły są za biedne, by modernizować swoje obiekty. Pogoń znów większość spotkań ligowych rozegra na Stadionie Krygiera. I właśnie ta niewiedza hamuje działania klubu...
Portowcy są na pierwszym obozie w Pogorzelicy. 25 piłkarzy pracuje przede wszystkim nad przygotowaniem fizycznym (bieganie, siłownia), ale popołudniami odbywają się również zajęcia z piłką. Każdego dnia są dwa treningi, odnowa biologiczna i niewiele wolnego czasu. Zawodnicy jednak nie narzekają - ani na formę zajęć, ani na warunki pobytu w "Sandrze", ani na atmosferę w ekipie.
Tomasz Maciejewski: Na ile poważny jest Twój uraz po sparingu z Zagłębiem?
Marek Walburg, 31-letni obrońca Pogoni: W poniedziałek zrobiłem USG i okazało się, że nie jest to nic poważnego. Przed wyjazdem do Pogorzelicy konsultowałem się z lekarzem, dostałem odpowiednie wytyczne, a tu na miejscu mogę liczyć na pomoc naszego masera, Stanisława Mazuro i znakomite warunki do rehabilitacji. Normalnie uczestniczę w zajęciach, biegam, nie mogę tylko kopać piłki kontuzjowaną nogą. Ale w przyszłym tygodniu powinienem być już w pełni sił, czyli ta drobna kontuzja raczej nie wpłynie na moje przygotowania do rundy rewanżowej.
Konkurencja w zespole wzrosła. Nie boisz się utraty miejsca na środku obrony?
- Im większa rywalizacja, tym lepiej. Kadra jest liczna i bardzo wyrównana, więc trener ma większe pole manewru. Wiadomo, że w trakcie sezonu zdarzają się różne sytuacje, ktoś nie może grać z tego czy innego powodu. Wtedy sięga się po kolejnego zawodnika i drużyna normalnie funkcjonuje. Uważam, że większa konkurencja bardzo pozytywnie wpływa na formę i wyniki...
Dziś o godzinie 15:00 w Pobierowie, Portowcy rozegrali sparing z drugoligową Wisłą Płock. Mecz zakończył się bezbramkowym wynikiem. Zła pogoda z silnymi wiatrami i deszczem uniemożliwiły grę na wysokim poziomie, mimo to Pogoń pokazała po raz kolejny, że nie boi się klubów z wyższych klas rozgrywkowych i że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Piłkarze Pogoni Szczecin są w Pogorzelicy, gdzie przygotowują się do wiosennej rywalizacji w IV lidze. Na obóz pojechało 25 zawodników. Rozpoczęła się rywalizacja o miejsce w meczowym składzie.
Jakub Lisowski: Pierwsza doba na obozie za wami. Trener Mariusz Kuras od początku narzucił ostrą pracę?
Cezary Przewoźniak, ofensywny piłkarz Pogoni: Pierwszego dnia mieliśmy tylko jeden trening, bo do ośrodka dotarliśmy dopiero na obiad. Po nim poszliśmy na halę i tam mieliśmy zajęcia. W środę treningi były już dwa. Do południa na boisku, po obiedzie na hali. Na razie jest spokojnie.
Pojechaliście nad morze. Wcześniej pierwsze obozy były w górach. Polscy trenerzy odchodzą już od tego schematu?
- Mi Pogorzelica pasuje. Jesteśmy w bardzo dobrym ośrodku, mamy zapewnione boisko ze sztuczną nawierzchnią i halę. Do naszej dyspozycji jest też pełna odnowa biologiczna. Naprawdę nie trzeba było szukać takich warunków w górach...