Błękitni to niewygodny rywal dla Pogoni. W rundzie jesiennej stargardzianie na stadionie przy ul. Twardowskiego zwyciężyli 4:2.
Wtedy jeszcze zespół Pogoni prowadził trener Marcin Kaczmarek. Jednak do rundy wiosennej portowcy przygotowują się już z nowym trenerem - Mariuszem Kurasem.
Pamiętny debiut
W jesiennym meczu z Pogonią jako pierwszy trener zadebiutował na ławce rezerwowych Błękitnych, Robert Gajda. Od tego czasu występuje on w dwóch rolach, szkoleniowca i napastnika. Zdołał słabo spisujących się Błękitnych doprowadzić do kilku zwycięstw z rzędu i stargardzka ekipa zakończyła jesień na trzecim miejscu w tabeli ze stratą 6 punktów do liderującej Pogoni.
- Na pewno jesteśmy na innym etapie przygotowań niż Pogoń i z tego względu portowcy mają już pewną przewagę. My zagraliśmy dopiero jeden mecz kontrolny, podczas gdy szczecinianie już cztery - mówi trener Błękitnych, Robert Gajda.
Ten jeden sparing Błękitni zagrali z Wybrzeżem Rewalskim. Przegrali 1:3, ale w stargardzkiej drużynie nie zagrało kilku zawodników z pierwszego składu. W meczu z Pogonią na pewno nie wystąpi Tomasz Pustelnik...
Jakub Lisowski: Czy przebieg spotkań sparingowych przekonują Was, że wszystko idzi w dobrym kierunku?
Łukasz Skórski: Jak najbardziej. Jesteśmy wręcz tego pewni. Mamy za sobą pierwszy obóz, kilka sparingów, więc trochę wiedzy jest. Atmosfera w zespole jest znakomita, a przy takiej chce się pracować.
Jak się zaadaptowali nowi piłkarze?
- Przede wszystkim szybko. Obóz służył temu, że lepiej mogliśmy siebie poznać. Była okazja do nawiązania bliższych znajomości. Zapewniam, że nie ma już żadnych barier między nowymi a starymi.
Dołączyła dwójka doświadczonych graczy i trzech na dorobku.
- Trzon zespołu pozostał ten sam. Jest mi dobrze znany i wiem, na co nas stać. I mam też nadzieję, że każdy z nowych piłkarzy dobrze się czuje w naszej drużynie. Regułą jest, że to nowi powinni dopasować się do nas, a nie my do nich. I tak to też przebiega...
Skończmy z zasiekami i wysokim płotem na Stadionie Krygiera
"Za" są miejscy radni i władze klubu. Chęć pomocy w demontażu płotu wyrażają kibice.
Idea nie jest nowa. O poprawę komfortu oglądania spotkań "Gazeta" stara się od dwóch lat. Dopóki portowcy grali w I lidze, a groźba zadym była, dopóty można było zrozumieć obiekcje przed zmniejszeniem ogrodzenia. Teraz Pogoń gra w IV lidze, na stadionie sielanka, więc jest to najlepszy czas, by zaufać kibicom. Tym bardziej że jest teraz w Polsce moda na kulturalny doping. Przed EURO 2012 polskie stadiony będą wyglądać normalnie, a nie jak więzienia.
Zasieki na Pogoni mogą zniknąć przed 12 marca, czyli przy okazji meczu reprezentacji Polski w Szczecinie. - Przedyskutujemy problem, wyrazimy opinię i jak najszybciej podejmiemy działania - obiecuje Mickiewicz. Władze Pogoni także chcą poprawić komfort oglądania piłkarskich widowisk i odpowiedzialności nie unikają. - Jasne, że lepiej oglądać mecz bez tak wysokiego płotu. Nie dość, że sam stadion jest stary i widoczność z trybun nie najlepsza, to i płot skutecznie uprzykrza życie ludziom obserwującym widowisko. Nie wiem, na ile jest to możliwe, jakie byłyby koszty takiego przedsięwzięcia, ale jako przedstawiciel klubu popieram inicjatywę. Zrobimy wszystko, by kibice oraz krajowi i zagraniczni działacze, którzy przyjadą tutaj z reprezentacją, nie musieli oglądać meczu przez kraty i zasieki - mówi Robert Dymkowski, dyrektor sportowy Pogoni i jednocześnie radny z komisji sportu. - Podobnie jest w przypadku meczów Pogoni. W IV lidze...
Przemysław Norko ma dołączyć do zespołu Pogoni Szczecin. Transfer doświadczonego bramkarza ma wzmóc rywalizację o miejsce w podstawowym składzie na tej pozycji. Bardzo możliwe, że Norko dołączy do zespołu już przed sobotnim sparingiem z trzecioligowym KP Police (mecz odbędzie się o godz. 11.30 na bocznym boisku przy Stadionie Krygiera).
- Po analizie występów naszych bramkarzy doszliśmy z trenerami do wniosku, że kolejny konkurent do gry może pomóc. Rywalizacja jest potrzebna - uważa Robert Dymkowski, dyrektor sportowy Pogoni i odpowiedzialny w klubie za politykę transferową.
Atut Norki - karta na ręku.
- Sam się zgłosił, a my nikomu nie musimy płacić. Będzie z nami trenował i mam nadzieję, że pomoże drużynie - dodaje dyrektor.
Norko jest szczecinianinem, ale w dorosłej piłce debiutował w Chemiku Police. Później trafił do Zagłębia Lubin (10 występów w I lidze w latach 90.). Tam nie zagrzał na dłużej miejsca i wiosną 2003 r. wrócił do Pogoni. Rozegrał 9 spotkań w I lidze, a po spadku zespołu odszedł. W następnych sezonach bronił barw różnych klubów, m.in. Partizana Tirana z Albanii. Ostatnio nie mógł znaleźć klubu w Polsce. Ma 29 lat...
Ostatni sparing Pogoni Szczecin przed powrotem do Szczecina zakończył się jej zwycięstwem 2:0. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Marek Kowal i Arkadiusz Jarymowicz.
Pierwsze zimowe zgrupowanie Pogoni Szczecin powoli zbliża się do końca.
Trener portowców, Mariusz Kuras, miał do dyspozycji w Pogorzelicy szeroką kadrę, a także równie duży wachlarz sparingpartnerów do wyboru. Pierwszy zimowy obóz potrwa tylko do środy. Szczecinianie muszą jeszcze tylko zagrać jutro swój trzeci mecz kontrolny z Remesem Opalenica.
Czwartoligowy rywal
Piłkarze tego klubu grają na podobnym poziomie, bowiem także występują na czwartoligowych boiskach.
- Jestem zadowolony z tych dwóch sparingów. Mecz z Zagłębiem Lubin był dopiero pierwszym spotkaniem na trawie dla nas w tym roku, a mimo wszystko wypadł dobrze - mówi trener Kuras. - W spotkaniu z Wisłą Płock było już widać progres formy. Zawodnicy wykazali się większą agresywnością i motywacją, ale to zwykle tak jest w starciach z ekipami z wyższych lig - dodaje Kuras.
Pierwszy obóz w Pogorzelicy miał na celu poprawienie siły i kondycji zawodników. Piłkarze ćwiczyli trzy razy dziennie. Już o 7.30 biegali po bałtyckiej plaży. Trzy godziny później mieli już pierwszy trening na trawie. Natomiast w godzinach popołudniowych ćwiczyli w hali i na siłowni.
- To co mieliśmy tu zrobić, zrobiliśmy. Mieliśmy dobrą bazę i warunki. Naprawdę nie mieliśmy prawa na nic narzekać - zachwala warunki zgrupowania trener Kuras...