Najlepsze nastroje przed ligowym weekendem panują w ekipie portowców. Szczecinianie wygrali tydzień temu z Miedzią Legnica (3-1) i objęli przodownictwo w tabeli. Po raz pierwszy w tym sezonie. Drużyna prowadzona przez Piotra Mandrysza w 14 meczach zdobyła 34 punkty! Wiosną - 10 w 4 spotkaniach. Bilans "psuje" bezbramkowy remis z GKS Tychy.
- To była najsolidniejsza drużyna, z jaką przyszło nam się ostatnio zmierzyć. Ale punkty stracone z Tychami odrobiliśmy na wyjeździe. Zwycięstwo zasłużone, a radość tym większa, że awansowaliśmy na 1. miejsce - przyznaje Radosław Biliński, który w Legnicy zaliczył wiosenny debiut. - Cieszę się, że wróciłem na boisko. Czekam na więcej. I kolejne zwycięstwo, w Jarocinie. Nie możemy grać o remis, bo jeden punkt to za mało. Trzeba walczyć o trzy, nawet trochę ryzykując.
Pogoniarze mają za sobą pracowity tydzień - grali w Wielką Sobotę, a w świąteczny poniedziałek już trenowali, bo w środę miał odbyć się zaległy mecz z Zawiszą Bydgoszcz. Zawody jednak przełożono z powodu żałoby narodowej, więc pierwszym występem portowców w roli lidera będzie potyczka w Jarocinie.
Czy ekipa Piotra Mandrysza utrzyma prowadzenie? Jeśli zagra tak skutecznie, jak w Legnicy, ma spore szanse. Szkoleniowiec postawi na coraz lepiej funkcjonujący duet napastników Maciej Ropiejko i Mikołaj Lebedyński (2 gole z Miedzią), a w środku pola najprawdopodobniej na Tomasza Parzego i Michała Szczyrbę, choć "Parzol" znakomicie współpracuje też z Bilińskim. W obronie wystąpią sprawdzeni rutyniarze - Marcin Nowak (i Marcin Dymek), Paweł Skrzypek i Marcin Woźniak. Sytuacja kadrowa jest stabilna. Trener nie będzie mógł skorzystać tylko z zawodników, którzy wykluczyły poważne kontuzje - Marka Kowala (przechodzi rehabilitację po rekonstrukcji wiązadeł krzyżowych) i Piotra Komana (uszkodzenie łękotki w meczu z GKS Tychy).